niedziela, 28 maja 2017

Sesja, zaliczenia itp., czyli mój brak czasu... :(

Bardzo przepraszam, że nie piszę a obiecywałam, jednak chcę wyjaśnić że nie porzucam bloga 😀 po prostu mam niezbyt wiele czasu ostatnio ze względu na to, że na mojej uczelni już zaczyna się ten okres zaliczeniowo-sesyjny, więc mam niestety dość sporo roboty... :(  Odezwę się na pewno, tak będzie!
Na osłodę czasu oczekiwania na kolejną notkę zamieszczam link do jednego z moich ulubionych utworów 😁❤ Miłego słuchania i do kolejnej notki! 😊
https://m.youtube.com/watch?v=BFMPi7SkLwA

wtorek, 9 maja 2017

Nigdy się nie zakocham...

Ktoś może stwierdzić, że to sformułowanie nijak nie ma sensu- no bo jak to, nigdy się nie zakochać? Przecież miłość może cię dopaść w najmniej oczekiwanym momencie (znany tekst: miłość i sra...biegunka przychodzą znienacka)...ale ja po prostu w nią nie wierzę. I nigdy nie uwierzę [czym innym z kolei jest jedyna miłość w jaką wierzę- Boga do człowieka i ew. także miłość rodzica do dziecka+bywa że i na odwrót (zależy jakie relacje są w tej rodzinie), ale o tym napiszę w oddzielnej notce...]
Dlaczego?
Gdyby miłość istniała, nie byłoby zdrad. Gdyby istniała, nie byłoby rozwodów. Przemocy w rodzinie też nie. I ogólnie nie byłoby zła na świecie...
Dlaczego jeszcze?
Bo to, co się w dziełach literackich, wszelkich piosenkach i filmach ukazuje jako miłość to tylko działanie jakichś pie... hormonów, i że to niby jest normalne. Kurde, nawet ktoś kiedyś badał (i nie byli to amerykańscy naukowcy 😂 ), o co w ogóle chodzi z tą miłością...i wyszło, że tak naprawdę to jest...właśnie tak, REAKCJA CHEMICZNA! że to przez działanie fenyloetyloaminy (jakiś związek chemiczny, dokładnie nie wiem, nie byłam ekspertem z chemii...) dzieje się tak, że ludzie się w sobie zakochują XD Bo ta fenylocosia wytwarza hormon zwany endorfiną, a ten z kolei zwany jest często "hormonem szczęścia". Dodam że endorfina może pojawić się nie tylko gdy jest się z ukochaną osobą, ale np. po dobrym wysiłku fizycznym, po zjedzeniu czegoś słodkiego 😂 czy po dokonaniu czegoś nowego... (zależy co kto lubi)
Na dokładkę jeszcze cytat od jednej z postaci z jednego z mych ulubionych seriali animowanych: "Miłość to taka reakcja chemiczna, która sprawia, że ogląda się świat przez różowe okulary, dająca szczęście, silnie uzależniająca" (coś pewnie pokręciłam...). Nigdy jakoś nie byłam fanką chemii jako przedmiotu szkolnego...
Dlaczego jeszcze?
Bo człowiek, jak się zakochuje w kimś, to wręcz ma klapki na oczach, co często ma okropne skutki. Zakochane dziewczyny nie widzą że np. ich Misio je bije czy źle traktuje, co sobie czasami tłumaczą złymi humorami tegoż (albo jakoś podobnie)...aż dopóki ich nie pobije tak, że się znajdą w szpitalu...albo skończą wręcz ze złamaną psychiką, bo ten je wyzywał od szmat, prostytutek i licho wie co jeszcze...
Poza tym, boję się że zakocham się w jakimś miłym, dobrym i niebrzydkim, ale niezbyt zamożnym chłopaku....Może zabrzmi to płytko, ale chciałabym mieć zamożnego chłopaka, a później męża (co nie równa się temu, że chcę tylko leżeć i pachnieć; gdybym sama miała w miarę dobrą pracę-chcę pracować, zanudziłabym się jak nie wiem bez niej-i on miałby pieniądze, byłoby ciut łatwiej, wiadomo, co 2 głowy to nie 1...materiał na dłuższą historię), bo widzę jak jest ciężko człowiekowi gdy nie ma pieniędzy, napatrzyłam się na moich rodziców i po prostu wiem, że nie chcę takiego życia... Zawsze zazdrościłam tym, którzy je mieli i mogli uczęszczać na dodatkowe zajęcia, na kursy jakie chcieli, jeździć gdzie chcieli itp. (znów materiał na osobną notkę); gdybym np. miała kasę na korki z drugiego języka na rozszerzeniu, mogłabym lepiej zdać maturę R z niego i zamiast studiować prawo tu gdzie teraz jestem (czego nie bardzo chciałam-dostałam się niejako przez przypadek na prawo i do tego miasta, ale o tym kiedy indziej), mogłabym studiować swój wymarzony kierunek związany z językami w Warszawie 💓💓 (to się nigdy nie spełni, wiem 😭😭 niby minęło kilka lat, ale chyba nigdy się z tym nie pogodzę 😭). Zaraz ktoś pewnie napisze-ale co jeśli on będzie cię bił, śmiał się z ciebie i wypominał nawet najdrobniejsze wpadki w "towarzystwie"? myślę że bym wytrzymała... A gdyby nawet i mnie nie kochał, trudno-tak naprawdę miłość, jeśli już się pojawia, to przychodzi z czasem...a nawet jeśliby się nigdy nie pojawiła, co mnie to...da się pewnie żyć bez miłości :)
Kolejny powód: nigdy nie miałam szczęścia w uczuciach-albo był jakiś nie teges (ale nie do przesady, po prostu np.nie zawsze był miły wobec mnie czy zachowywał się wręcz jak dziecko...), albo jak jest ładny i miły, to już ma kogoś! 😠😠😠
Zresztą bycie singielką też ma swoje zalety :) Wolałabym mieć ze dwa psy (nie jestem fanką kotów, ale nic do nich nie mam) i być singielką :)
NIGDY SIĘ NIE ZAKOCHAM! NIE WIERZĘ W MIŁOŚĆ I NIGDY W NIĄ NIE UWIERZĘ...
Do kolejnej notki! Myślę, że nie będziecie musieli już na nią tak długo czekać jak na tą...

czwartek, 27 kwietnia 2017

Głupie serce! Miłość nie istnieje...

Możesz spojrzeć, ale nie dotknąć, jak na ekstra auto które nie należy do ciebie.
Możesz się przywitać, ale nie powiedzieć że coś do tej osoby czujesz.
Możesz się uśmiechać, być dla niego bezinteresownie miła i choćby się stawało na rzęsach, on i tak na ciebie nie spojrzy.
Możesz być dziewczyną z najlepszymi ciuchami, fryzem i makijażem (ale nie musisz ich koniecznie mieć), do tego mieć super figurę i najlepszy charakter jaki może być (choć i tak przydałyby się poprawki!!!), ale on i tak ciebie nie wybierze.
Możesz wpadać na niego "przypadkiem", nawet "niechcący" się z nim zderzać, lekko go stuknąć torbą gdy stoisz na korytarzu i czekasz na zajęcia, ale on i tak najwyżej bąknie "cześć" w odpowiedzi.
Możesz marzyć, ale to marzenie się nigdy nie spełni.
Możesz zazdrościć osobie, z którą jest. Bo widziałaś ją i pomyślałaś, że jest ładna i wydaje się być miła. Jednak nie wiesz czy byś się z nim dogadała... Bo co z tego, że jest miły, ładny (ciemne oczy i włosy, jak lubisz; nawet broda ci tak nie przeszkadza u niego), nawet wzrost ma taki jaki chciałabyś widzieć u potencjalnego chłopaka (choć nic nie masz do niższych od siebie/równych ci wzrostem!!!), do tego umie robić kapitalne zdjęcia (nawet na weselach czasem dorabia z kumplem jako fotograf czy robią razem sesje ślubne parom) oraz grać na gitarze akustycznej (chłopak z gitarą blablabla...), jak widzisz, że pali papierosy (i te zwykłe, i czasem ten elektroniczny), a ty tego nie znosisz u potencjalnych chłopaków, bo nie dość że niezdrowe, to i za dużo kasy na to idzie (a przecież za 1 paczkę/cenę 1 e-fajki+dokupione wkłady...już można coś innego kupić, zjeść niedrogo a dobrze, czy zaoszczędzić np.na wymarzoną wycieczkę...).
Co z tego, jak wiesz że muzycznie byście się nie dogadali (bo on lubi np. Led Zeppelin czy Alice in Chains, a ty wolisz OSTRego, Republikę czy jakieś niezłe italo/euro disco albo coś innego, byle nie metal czy inne cięższe brzmienia albo coś "zbyt alternatywnie" brzmiącego...). Może lepiej o nim zapomnieć i niech będzie szczęśliwy ze swoją ukochaną-żeby było śmieszniej, twoją imienniczką...? Nawet jeśliby później miało się okazać że jest bogaty, a tamta lasia miałaby z nim dobrze (podczas gdy ty mogłabyś klepać biedę z biednym chłopakiem do końca twoich dni, czego boisz się najbardziej-ale to osobna historia...). Może lepiej zapomnieć? Choć to bardzo trudne... ------------------------------------------------------------ Ta walcząca ze sobą to ja. Może to i brzmi jak gadka głupiej gimbuski, ale niezbyt szczęśliwie się zakochałam niecałe 3 lata temu i z tym odtąd walczę. Niestety. Głupie serce! Gdyby można było wyłączyć miłość...Może bym skorzystała? I tak nigdy nie uwierzę w miłość, bo ona nie istnieje (chyba że to miłość Boga do człowieka, ale to już swoją drogą)!!! "Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy, i noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy" (Adam Mickiewicz – Dziady. Część IV; nie cierpię twórczości Mickiewicza, ale ten cytat tu pasuje jak ulał!)
Do kolejnej notki!

niedziela, 16 kwietnia 2017

MUZYCZNA ANALIZA (1)

Będę próbować analizować, o co chodzi w danych utworach, i to jest moja pierwsza próba :D
W tej notce wezmę do przeanalizowania utwór węgierskiego wokalisty i rapera
Jozsefa "Joci" Papaia (nie wiem, czy dobrze odmieniłam :/ ) pt. Origo (częściowo ten utwór zainspirował mój nick na tym blogu :D ). Trochę o samym wokaliście: urodził się 22 września 1981 r. (nie wygląda na te 35-36 lat, do tego męża i ojca dwójki dzieci :D ; moja koleżanka zanim się dowiedziała, ile naprawdę on ma lat, myślała że gość ma kilka lat więcej niż w rzeczywistości :D ), pochodzi z romskiej/cygańskiej (nie wiem, które określenie jest lepsze, tzn. mniej drażniące) rodziny zamieszkałej w węgierskim miasteczku Tata (autentyczna nazwa :) ; miasteczko blisko granicy ze Słowacją, do tego jakieś +/- 70 km od Budapesztu). Chciał zostać koszykarzem, bo lubił grać
w koszykówkę, ale ostatecznie zdecydował się na muzykę. Jego pierwszy kontakt z muzyką nastąpił dość wcześnie, gdyż za sprawą starszego brata (który sam jako czterolatek zaczął pisać teksty i grać na gitarze) zajął się komponowaniem muzyki, do tego pochodzi z muzykalnej rodziny (i poza tym jego ojciec jest częścią jakiejś dużej orkiestry romskiej/cygańskiej), więc jak widać, muzyka miała spory wpływ na życie. 
W swej twórczości inspiruje się muzyką lat 60. i 70. XX w., do tego rockiem, popem, soulem, rapem i R&B. Przełomowy moment nastąpił, gdy w 2005 r. wziął udział w emitowanym przez węgierską telewizję TV2 wokalnym talent-show Megasztár (Megagwiazda; taka węgierska odpowiedź na "Idola", jednak nie będąca stricte klonem tegoż), jednak nie udało mu się dostać do finałowej "12". Krótko po tym wydał swój pierwszy singiel (który dał mu spory rozgłos) , a następnie kolejne, jednak największy sukces przyszedł dopiero z jednym z singli wydanym w 2015 r. we współpracy 
z raperem występującym pod pseudonimem Majka. Bez problemu udało mu się przejść najpierw rundę kwalifikacyjną, potem zaś półfinał preselekcji węgierskich (głównie ze względu na dość wysokie noty zarówno od jurorów, jak i od widzów w obu etapach), w finale, gdzie zaś jurorzy najpierw wyłonili po wszystkich finałowych występach najlepszą czwórkę wg nich za pomocą skali punktowej 4-6-8-10 pkt, gdzie 10 było najwyższą notą i z tejże czwórki później widzowie za pomocą SMS-ów, głosów przez internet czy aplikację mobilną wyłonili zwycięzcę i okazał się nim właśnie bohater tej notki :)
Wokalista i raper wspomina w wywiadach, że reprezentuje europejskich Romów/Cyganów. Zapytany kiedyś, o czym śpiewa, odpowiedział, że śpiewa o nadziei i jako, że jest pierwszym reprezentantem Węgier na Eurowizji pochodzącym z tej grupy etnicznej, chce niejako być przykładem dla innych Romów/Cyganów stamtąd, by nie tracili nadziei na to, że ich życie może zmienić się na lepsze itd. Jakby ktoś nie rozumiał, z czym pewnie muszą mierzyć się każdego dnia- wyjaśnił, że chodzi o to,  iż Romowie/Cyganie nie mają własnego państwa i gdziekolwiek by nie byli, nadal są mniejszością, są niejako "bez korzeni"... [poza tym często są źle postrzegani przez część społeczeństwa (z powodu tej części Romów/Cyganów, która dokonuje różnych przestępstw-np.kradzieży- do tego nie podejmuje żadnej pracy i najczęściej pewnie żyje z zasiłków... 😡 i przez to cierpią ci, którzy chcą pracować, zrobić coś w celu poprawy jakości życia swojego i/lub najbliższych im osób)-dopisek mój]
Jeśli chodzi o rap obecny w utworze (na który narzeka sporo osób, które słyszały ten utwór choćby raz), wokalista i raper wyjaśnił, że [rap] jest bardzo ważny dla tego utworu, że to niejako pewna...modlitwa, pytania zadawane "sile wyższej" :)
[już zresztą odniósł pewien lokalny sukces, gdyż miał okazję wystąpić na uroczystościach państwowych (pewnie chodziło o 15 marca-rocznicę wybuchu Wiosny Ludów na Węgrzech, gdyż ten dzień się u nich traktuje jak święto narodowe-dopisek mój :) ), choć obecny rząd tam jest dość konserwatywny, do tego dołączyć pozycję Romów na Węgrzech i częstą opinię o nich itd., acz było to jednak ważne, jako że mu pokazało, że opłacało się pracować nad sobą i swoją twórczością...]
W niektórych momentach w utworze pojawia się jakiś romski/cygański zaśpiew w stylu „la la la”(przynajmniej z tego co czytałam, że ten zaśpiew jest niejako odpowiednikiem "la la la"), ale tu nawet w sumie nie dałam tego "la la la"; poza tym, w niektórych momentach nie wiedziałam jak tłumaczyć z angielskiego na polski, więc z góry przepraszam za kłopot...
Oto i tłumaczenie:
Musisz zamknąć swe oczy, by mnie zobaczyć
, by zdobyć me serce-musisz poznać moją duszę
Jeśli mnie nie potrzebujesz, pozwól mi odejść
, urodziłem się by być włóczęgą.

Wystarczająco wycierpiałem
, ale Bóg mnie widzi.
Dlaczego mnie okłamałaś/okłamałeś
, że kolor mej skóry się nie liczy?
Wiedziałeś/Wiedziałaś, że mam brązowe oczy (?)
, to nigdy się we mnie nie zmieni.
Nie potrzebuję ciebie w moim życiu
, wynoś się stąd, zostaw mnie samego!
Nie chcę cię widzieć
, bądź przeklęty/przeklęta na zawsze!

Bóg zwrócił się do mnie/zaczepił mnie, gdy miałem 4 lata
, podarował mi do ręki prawdziwą broń.
Wiedziałem, że On jest jedynym
, który może się mną zająć/zaopiekować.
Ćwiczyłem z Nim bardziej niż samuraj, mogę Mu zaufać,
On zawsze mówi prawdę, mogę z Nim płakać (?)
, ale On wskazuje (właściwą) drogę.
To rodzaj sojuszu, który pozostaje na zawsze,
to nie jest przeznaczone na stracenie
, On jest mym najdroższym skarbem.
Tajemnicze siły mieszkały w dziecku
Bały się Go, to było widoczne w ich oczach
Moje struny atakują, płaczą w ciałach [tego nie umiałam przetłumaczyć]
, możesz tego na próżno bronić, to w instrumencie jest trucizna. [tego też nie umiałam]
Pokropiłem ludzi muzyką/zmieszałem ich z muzyką [tego też nie umiałam]
, słyszysz mą melodię, już znasz me imię.
To długa droga, mam blizny na plecach
Na/Po mej gitarze płyną łzy tysięcy ludzi.

Spróbuję streścić- piosenkarz śpiewa o swoim ciężkim życiu jak był małym chłopcem i o tym jak Bóg dał mu potężną broń- jaką jest instrument, aby poruszał nim serca innych ludzi. (tak to przynajmniej podsumował pewien mój znajomy, gdy wysłałam mu ten utwór, tłumaczenie na angielski+moją próbę tłumaczenia na polski, którą widać wyżej :) )
Próbując tłumaczyć z angielskiego na polski, bazowałam na tym tłumaczeniu: http://lyricstranslate.com/en/origo-origo.html-1#songtranslation (jakby ktoś chciał sprawdzić, choć tam po prostu przepisali ten zaśpiew, o którym wspomniałam wcześniej...)
A oto i piosenka (z teledyskiem): https://www.youtube.com/watch?v=o-7ETxsPiMY
[Teledysk z kolei opowiada trochę smutną historię o miłości protagonisty-Roma/Cygana-do dziewczyny nie należącej do tej grupy i tak, jak bohater i bohaterka coś by do siebie czuli, to nie są
w stanie poradzić sobie z różnicami wynikającymi z pochodzenia z totalnie różnych środowisk, więc niejako jest to niespełniona miłość...-tak to mniej-więcej wyjaśnił w jednym z wywiadów sam wokalista]
Sama piosenka BARDZO mi się podoba, ma oryginalne brzmienie (połączenie rapu z folkiem, i to
w dość ciekawym wydaniu), do tego słowa niosą przekaz, opowiadają historię...i do tego jest to jeden z nielicznych (!!) w tegorocznej edycji Konkursu Piosenki Eurowizji utworów (obok Portugalii- też zresztą ze świetną propozycją-trochę w stylu retro lub muzyki, jaką można usłyszeć
w ładnej, nieco nastrojowej kawiarni 💓, Białorusi-z wesołą i energiczną piosenką oraz Francji
i Włoch; nie wiem czy liczyć tu też Wielką Brytanię i Irlandię :D ) wykonywanych choćby częściowo w języku urzędowym (bądź jednym z języków urzędowych- jak u Białorusinów) danego państwa
(a tegoroczne hasło promujące to "Celebrate diversity"-Celebruj różnorodność :D ), co samo w sobie jest już ciekawym posunięciem :)
Co tu dużo mówić, dla mnie naprawdę MEGA i mimo tego, co się sądzi o samej Eurowizji, to życzę im jak najlepiej :)
Budapeszt 2018? Kto wie... :) Sok szerencsét (po węgiersku- Powodzenia), bratankowie Węgrzy! :)
Moja ocena: 12/10

czwartek, 13 kwietnia 2017

MOJE TEKSTY (1)

Napisałam ten tekst jakoś niedługo po pogrzebie najbliższej mi osoby...Nadal jest mi bardzo ciężko pogodzić się z tym, że jej tu nie ma (w sensie fizycznym)-i nie, nie chodzi bynajmniej o któregoś z rodziców, bo oni żyją i mają się całkiem dobrze :) -i nadal, gdy pomyślę o tym, to mam łzy w oczach 😢😢
Bardzo przepraszam z góry, jeśli wyszło zbyt banalnie, niby człowiek pisze tak dla siebie już jakiś kawał czasu, ale nie zawsze wie, co i jak z tego wyjdzie :D

1.Najtrudniej jest pogodzić się
Z tym, że ciebie już tu nie ma przy mnie
Wiem, że nie wróci więcej
To wszystko, co przeżyłyśmy kiedyś razem
A przecież jeszcze wczoraj
Mówiłaś mi, że wszystko będzie dobrze
I bym nie poddawała się
Choć będą stawiać przede mną przeszkody
I nagle rzecz smutna stała się
Musiałam pożegnać cię


Ref(1). I chociaż ciebie tutaj nie ma
Ja nadal będę o tobie pamiętać
I o tym, że przy mnie zawsze byłaś
I za to wszystko chcę ci dziś podziękować

2. Nadal smucę się
Że tak wielu rzeczy ci nie powiedziałam
Że za mało razem byłyśmy
I niewystarczająco cię kochałam
I że nie będzie mi dane już
Od ciebie usłyszeć pociechy słów

Ref(2). I chociaż ciebie tutaj nie ma
Ja nadal będę o tobie pamiętać
I o tym, czego się od ciebie nauczyłam
Chociaż było mi wtedy ciężko
Gdy musiałam pożegnać cię już
I patrzeć, jak ci szykowano grób
Niełatwo to zrozumieć
Lecz pamięć o tobie w sercu mym pozostanie

W życiu pewną jest tylko jedna rzecz
Każdy z tym światem kiedyś pożegna się

Ref(3).Chociaż jest mi ciężko
Cieszę się, że mogłam cię kiedyś poznać i pokochać
I że wiele mnie nauczyłaś
Za to wszystko chcę ci dzisiaj podziękować

wtorek, 11 kwietnia 2017

Mój pierwszy post :)

Dzisiaj jest ciekawy dzień, albowiem właśnie tego dnia...zaczyna się moja przygoda z blogowaniem :)
Co będę zamieszczać na tym blogu?
Hmmm...na pewno jakieś recenzje jedzenia czy innych rzeczy :), recenzje miejsc typu knajpki itp., co warto zobaczyć w danym miejscu (jeśli będę np. w innym mieście), coś ode mnie o mnie i z mego życia (o co chodzi, wszyscy dowiedzą się w swoim czasie :) ), trochę o muzyce, coś na tematy związane z życiem (np. okołoreligijne i społeczne) , może jakieś moje próbki literackie (coś tam się pisze, jak na razie dla siebie
i "do szuflady" :D ) plus jeszcze pewnie inne takie rozkminy :)
I jeszcze trochę z mojej strony:
Będę się starać nie używać wulgaryzmów, gdy będę coś komentować, nawet jeśli nie będzie to łatwe :)
Postaram się też być kulturalna, bo po prostu NIE ZNOSZĘ HEJTU!
Nie będę też złośliwa, bo wiem, iż nieprzemyślane słowa skierowane w czyjąś stronę mogą naprawdę zranić człowieka... itd.
O to też proszę innych, którzy będą się pojawiać na tym blogu :)
I to w sumie byłoby jak na razie na tyle...
Więcej w kolejnych notkach :) Z góry przepraszam, jeśli z różnych powodów nie będą się one pojawiały regularnie :)
No to- do zobaczenia w kolejnych notkach :)